Jasne światło całkowicie oślepiało. Wszystko było białe. "Ściana, podłogi, nawet sufit" o ile można to tak określić. Zdezorientowana Kah zmrużyła oczy i spostrzegła idącą w jej kierunku postać. Zaciekawiona wpatrywała się w jej kierunku, gdy w końcu dostrzegła kto to odskoczyła zaskoczona.
- Xin! - wykrzyknęła - Przecież ty nie żyjesz... - dopowiedziała cicho i spostrzegła, że on był ubrany na biało. - Czy ja też...? - spojrzała na niego z lekkim strachem. W jego spojrzeniu pojawił się ledwie dostrzegalny smutek gdy wyciągnął rękę i pogładził ją po policzku.
- Jeszcze nie. Ale mało brakuje. Praktycznie jesteś na granicy co w znacznej mierze ułatwiło mi rozmowę z Tobą - westchnął cicho i zaproponował - Może się przejdziemy?
- Chętnie - odpowiedziała i ruszyła powoli przed siebie. - A o czym chciałeś ze mną porozmawiać?
- O Twoim samowolnym i dosyć głupim wypadem do domu - lekki rumieniec pojawił się na twarzy Kah - Ale pomińmy małe szczegóły i przejdźmy do najważniejszego: jesteś TU - stwierdził dobitnie - W miejscu złączenia się śmierci i życia. Na granicy jednego i drugiego. I powiedz mi - spojrzał na nią poważnie - Dlaczego tak bardzo chciałaś się tu znaleźć? - zaskoczona Kah aż się zatrzymała.
- Ale ja wcale nie chciałam... Nie chcę umierać. I na pewno nie chciałam się tu znaleźć.
- A więc co tu robisz? - Xin zbliżył się do niej o krok i spojrzał w oczy - A może... - zawahał się przez chwilę - Po prostu nie wiedziałaś? - w tym momencie w jego wzroku pojawiło się zrozumienie a on sam cicho westchnął z ulgi - No to przynajmniej wiem, że nie masz żadnych dziwnych myśli - lekki uśmiech zagościł na jego twarzy - Opowiedz mi... - Kah zesztywniała na chwilę - Co się z Tobą stało jak zniknęłaś. - znów lekki rumieniec pojawił się na policzkach Kah, co zauważył Xin - No więc? - spojrzał na nią uważnie.
- Najpierw pomyliłam drzwi, a później się potknęłam uderzając głową w mur - spuściła głowę wpatrując się w 'podłogę'
- A później znalazłaś się w zamku? - delikatnie podniósł jej głowę i spojrzał w oczy, w których odbiło się zaskoczenie.
- Skąd wiesz? - Kah przyjrzała mu się uważnie - Obserwowałeś mnie?
- Nie - uśmiechnął się lekko - Po prostu wiem - wzruszył ramionami. - Więc jak Ci się żyje z Darinem?
- Znasz go? Skąd? - Kah wydawała się zaskoczona.
- To... Długa opowieść ale kończy Ci się czas więc to streszczę. Darin i ja mieliśmy wspólnego ojca lecz różne matki. Moja była człowiekiem więc jestem kim jestem, a on jest czystym potomkiem rodu de Boren. Twój ojciec był spokrewniony z naszym na szczęście to pokrewieństwo zdążyło się wystarczająco rozmyć. O resztę będziesz musiała zapytać Darina. A teraz... Wracaj i żyj tak abyś była szczęśliwa - uniósł dłoń i pogłaskał ją delikatnie po policzku. Wszystko zaczęło się rozmywać i przeradzać w ciemność. Sama Kah zaczęła powoli odczuwać ból, który zmusił ją do otworzenia oczu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz