środa, 13 kwietnia 2011

Rozdział 6

Live is brutal... I ten rozdział także. Dlatego ostrzegam: nie lubisz scen brutalnych lub nie jesteś w odpowiednim wieku do ich czytania to po prostu pomiń to i czekaj na następny

***

Kah powoli otworzyła oczy i zmrużyła je z powodu nadmiaru światła w komnacie. Uśmiechnęła się lekko przypominając sobie ostatni wieczór. Głowę na bok przekręciła i dostrzegła śpiącego wampira. Nie chcąc go budzić, wstała najciszej jak umiała i podeszła do okna wyglądając znów na zewnątrz. Jej wzrok znów padł na jej dawną wioskę. "Dom, rodzice, Xin..." pomyślała i westchnęła. Wtem przypomniały jej się słowa Darina: "Możesz tu robić wszystko, jednakże nie próbuj uciekać". W jej umyśle zakiełkował pomysł. Szybko znalazła kartkę i napisała na niej kilka słów, po czym położyła ją na poduszce obok wampira. Cicho otworzyła drzwi i zbiegła na sam dół. Po chwili wybiegła z zamku i skierowała się w stronę stajni. Osiodłała konia i, już po męsku, pogalopowała drogą.

***

Gdy Kah wyjeżdżała z zamku Darin właśnie otworzył oczy. Skrzywił się, widząc tyle światła słonecznego w pokoju i szybko podszedł do okna zasłaniając je. Wówczas spojrzał na łóżko i zmarszczył brwi, gdy zauważył, że Kah nie ma. W końcu dostrzegł zwinięty rulonik leżący na łóżku i szybko go rozwinął. Jego oczom ukazały się słowa, napisane pewnym charakterem pisma. Liścik zawierał tylko dwa zdania i podpis: "Pojechałam do wsi. Wrócę, przyrzekam. Kah" Mózg wampira nadal trwał w stanie lekkiego pół uśpienia, wiec zanim skojarzył dwa fakty minęła chwila. "Do wsi? Nie, tylko nie tam" pomyślał z panicznym wręcz przerażeniem i wybiegł z komnaty jakby go tysiąc wściekłych psów goniło.
- Konia!!! - krzyknął jeszcze po drodze, a gdy wybiegł przed zamek czekał tam na niego osiodłany koń z mieczem przy siodle. "Miecz może się przydać" pomyślał jeszcze i wskoczył w siodło, po czym ruszył cwałem tą samą drogą, którą pojechała Kah.

***

"Miasto umarłych" pomyślała Kah wjeżdżając do wioski. Po raz pierwszy stwierdziła, ze wie co ten zwrot tak naprawdę oznacza. Z cichym westchnięciem skierowała konia na główną uliczkę. Zatrzymała się przy jednym z domów i zsiadła z konia, po czym weszła do środka. "Nic tu się nie zmieniło" pomyślała ze zdumieniem. "Oprócz tego, ze całkowicie opustoszał" skrzywiła się lekko i weszła po schodach na piętro. Otworzyła drzwi od swojego pokoju i weszła do środka, nawet ich nie zamykając. Spojrzała na ścianę i uśmiechnęła się widząc, ze jej miecz nadal tam wisi. Weszła na łóżko i go zdjęła, stwierdzając, ze może weźmie kilka lekcji szermierki, co by poprawić swoje umiejętności. Po chwili siadła na łóżku, miecz obok kładąc i otworzyła górną szufladę komódki. Wyjęła stamtąd oprawioną w skórę książkę i z niejakim smutkiem ją otworzyła. W środku znajdowały się zdjęcia. Kah zaczęła je przeglądać, aż natrafiła na jedno, przy którym zatrzymała się na dłużej. Znajdowało się na nim dwóch mężczyzn. Pierwszy, o szlacheckich rysach twarzy, lekko się uśmiechał, a w uśmiechu tym błyskały wampirze kły. Drugi, jakby nieobecny wpatrywał się gdzieś w dal smutnym wzrokiem. Wcześniej Kah nie zwróciła na niego uwagi, ale teraz przyjrzała mu się uważnie. Tak... Nie dało się go pomylić z nikim innym... To był Darin. Kah westchnęła cicho i wyjęła zdjęcie z albumu, chowając je za gorsetem sukni. "Ile jeszcze tajemnic?" pomyślała. "Najpierw ty tato, teraz on. Ile jeszcze zostało przede mną ukryte?".
- Przeszkadzam? - usłyszała nagle lodowaty głos dobiegający od drzwi. Spojrzała w tamtą stronę i zobaczyła przyglądającego jej się wampira. Jego niebieskie oczy wpatrywały się w nią z dziwną zachłannością, a na ustach krył się kpiący uśmiech. - Czy może chcesz sobie jeszcze popłakać? - tym razem w jego głosie zabrzmiała wyraźna ironia. Przerażona Kah zerwała się z łóżka wzrokiem miecza szukając. Gdy go znalazła, szybko chwyciła i wyciągnęła z pochwy. - Lepiej to odłóż - wampir zmrużył lekko oczy, które przybrały lodowaty wyraz - Ze mną nie masz szans - Kah przyjrzała mu się uważnie i od razu stwierdziła to samo. Jednakże miecza nie opuściła. - Błąd - powiedział - Bardzo duży błąd - jednym skokiem znalazł się przy niej i zaatakował z nadludzką szybkością, wcześniej dobytym zza pleców mieczem. Kah cudem zdołała się zasłonić. Nad skrzyżowanymi ostrzami zauważyła kpiący uśmiech wampira, który dziwnie jej się przyglądał.
- No i na co się tak gapisz? - warknęła do niego, oczy z wysiłku mrużąc.
- Takie młode i takie pyskate - wampir uśmiechnął się ironicznie i gwałtownie cofnął do tyłu miecz również się cofając. Zaskoczona Kah poleciała na wampira, który pchnął ją na łóżko. Zderzenie z nim, pozbawiło ją oddechu na kilka chwil. zbyt długich chwil. Gdy w końcu zaczęła normalnie oddychać nad nią pojawił się wampir - I co teraz mi zrobisz? - zapytał kpiąco, przykładając jej miecz do szyi - I odrzuć to swoje żelastwo - chcąc nie chcąc Kah wypuściła miecz z ręki i z przerażeniem spojrzała na wampira.
- Czemu nie zabijesz? - spytała cicho i rozejrzała się szukając jakiejś możliwości ucieczki.
- Czemu nie zabiję? - roześmiał się lodowato - Bo mam na Ciebie ochotę - zjechał czubkiem miecza niżej i powoli zagłębił go w materiał sukni rozcinając ją od pasa w dół. Kah zerwała się gwałtownie, jednakże zaraz znów padła na łóżko. Przetoczyła się kawałek dalej i ponownie miała zerwać gdy poczuła na szyi chłód stali. Znieruchomiała z przerażenia i znów wzrok jej padł na wampira. Tym razem jego twarz miała wyraz rozbawienia. - Ruchliwa jesteś, ale i tak niewiele Ci to da - uśmiechnął się paskudnie - A teraz grzecznie przewrócisz się na brzuch i nie będziesz próbować żadnych numerów. Dla swojego zdrowia - dodał po chwili i spojrzał na nią. Kah jednakże pokręciła tylko głową z dziwnym uporem.
- Nie mam zamiaru Cię słuchać - stwierdziła, oczy mrużąc przed nadmiarem światła wlewającym się przez okno
- No to właśnie popełniłaś trzeci błąd - stwierdził beznamiętnie i przejechał mieczem po jej brzuchu rozcinając nie tylko materiał ale i jej brzuch. Po chwili przejechał jeszcze raz pogłębiając cięcie - Nie na tyle poważne, żebyś mi się tu wykrwawiła, ale wystarczająco bolesne - spojrzał na nią - No, w każdym razie nie wykrwawisz się tak od razu - znów uśmiechnął się ironicznie. Kah skuliła się na łóżku, brzuch rękami obejmując. Oczy zamknęła, by odciąć się od tej chwili. Po raz pierwszy pomyślała jaki błąd popełniła. Z jej oczu popłynęły łzy. Poczuła jak wampir ponownie przewraca ją na plecy, ale było jej już wszystko jedno. "Może dzięki temu szybciej się wykrwawię" pomyślała, czując jak szybkim ruchem rozszerza jej nogi.
- Sukni Ci już raczej nie zdejmę, ale niezbyt mi to przeszkadza - usłyszała jeszcze, po czym poczuła jak wbija się w nią coś twardego. Jęknęła z bólu i wstydu i szarpnęła się raz jeszcze, ból jednakże osłabił jej możliwości - Leż bo coś innego Ci rozetnę - wampir przytrzymał ją mocno i zaczął się w niej poruszać. Kah z bólu odpłynęła na sam skraj świadomości, nie wiedząc już co działo się naprawdę a co nie. Nagle usłyszała, ze wampir z kimś rozmawia. Spróbowała skupić się na tyle, żeby zrozumieć temat, ale kolejne fale bólu skutecznie jej to uniemożliwiały. Nagle poczuła, że ktoś się nad nią nachyla, a tamtego wampira już nie ma. Otworzyła oczy i dostrzegła Darina. Z jej ust wyrwało się mimowolne westchnienie ulgi. Jęknęła, gdy poczuła, ze bierze ją na ręce i w końcu osunęła się w błogosławiona nicość.

***

Darin co chwilę poganiał konia. Wpadł jak strzała do wioski i zatrzymał się przed pałacem. Wbiegł do środka i zaczął przeszukiwać wszystkie piętra i komnaty. Wypadł z niego po pół godzinie wiedząc, że tam jej nie ma. "Żeby zgubić się w pałacu własnego brata" pomyślał z ironią dosiadając konia. Wjechał w główną uliczkę i w końcu dostrzegł drugiego konia stojącego przy jednym z domów. Podjechał tam i jak burza wpadł do środka. Rozejrzał się i stwierdzając, że Kah nie ma na parterze pobiegł na górę. Zauważył otwarte drzwi jednego z pokoi i zajrzał do niego. To co zobaczył przykuło go do podłogi powoli uwalniając fale zimnej wściekłości. Jakiś wampir po prostu ja gwałcił. Wyciągnął swój miecz i zwrócił się do niego mrużąc oczy:
- Wpadłem chyba w złym momencie? - zaskoczony wampir odwrócił się gwałtownie i szybko podciągnął spodnie. Zaskoczony wpatrywał się w niego.
- Wasza wysokość... Ja... Nie wiedziałem... - zaczął się jąkać nie wiedząc co powiedzieć, aż w końcu się zamknął.
- Oj, nie kłam. O niej wie każdy wampir w promieniu stu kilometrów a chcesz mi wmówić, że ty nie? - podszedł do niego na odległość miecza - Ale, mam nadzieję, że wiesz czym to grozi - drugi wampir tylko przełknął ślinę i lekko spuścił głowę. Darin nie czekając na nic więcej rzucił spojrzenie na Kah i przebił mu serce. Po chwili z wampira został tylko proch, a Darin podszedł do Kah i się nad nią nachylił. Gdy otworzyła oczy odetchnął z ulgą i delikatnie ją podniósł. Wtedy to dostrzegł ranę na brzuchu. Skrzywił się i ponownie ją położył, po czym odrywając kawałek jej sukni przewiązał tak, by zatamować upływ krwi. Szybko wybiegł z nią na dwór i wsadził na konia, po czym sam go dosiadł. Unosząc ją lekko nad siodłem ruszył galopem w stronę zamku. Gwałtownie osadził konia przed bramą zamku i wbiegł do środka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz